" /> Mieć czas na własność | Centrum Rozwoju Osobowości INNER HOME

Mieć czas na własność

Aneta Fudała

Jesienią mocniej przeczuwamy zagadnienie, jakim jest upływ czasu. Rejestrujemy opadające liście, mieniące się barwy, przeistaczanie się krajobrazu. Domyślam się, że znaczna część z nas wraca do szkoleń, na studia, wysyła dzieci do szkoły – czyli jest to okres wymagający wzmożonej organizacji. Organizacja czasu to zagadnienie często poruszane na licznych szkoleniach czy w poradnikach, ale jak to przy każdej próbie zmiany, warto zacząć od podstaw, tj. od obserwacji siebie. Pomocna może być autoanaliza odnośnie do swojego funkcjonowania w czasie i swojej percepcji czasu, która bywa bardzo subiektywna.

W trakcie warsztatów z zakresu zarządzania sobą w czasie na wstępie zapraszam uczestników do poprowadzenia dzienniczków aktywności. Przyglądamy się wówczas cechom charakterystycznym swojej aktywności: ile mamy przerw, ile mamy wzmożonych okresów działania, jakie mamy wzrosty i spadki efektywności itp. Patrząc bardziej globalnie, możemy się zastanowić dziś nad swoim funkcjonowaniem w czasie.

Upływ czasu jest stałą właściwością wpisaną w nasze życie. Niemniej jednak będziemy się zupełnie inaczej do niego ustosunkowywać w zależności od krajobrazu wewnętrznego, w którym się znajdujemy. Innymi słowy: inaczej płynie czas na fotelu dentystycznym a inaczej na kawie z koleżanką! Inaczej snuje się w prowincjonalnych miasteczkach, inaczej pędzi w metropoliach.

A przecież stale – z punktu widzenia fizyki – jest taki sam.

Bywają sytuacje, gdy zaklinamy czas, by się już skończył. Może tak być, gdy wykonujemy nużącą,

niedopasowaną do siebie pracą. Zupełnie co innego dzieje się, gdy praca dostarcza nam tzw. zjawiska flow. Taki przepływ, uskrzydlenie jest, jak opisał to Mihály Csíkszentmihályi, stanem najgłębszej koncentracji i oddania się aktualnemu działaniu. Następuje wtedy zmienione poczucie czasu: godziny płyną jak minuty. A raczej te jednostki czasu przestają się liczyć, gdyż liczy się dana czynność i płynące z niej wrażenie uskrzydlenia.

Widzimy z tego, że nasze samopoczucie wewnętrzne kreuje nasz subiektywny ogląd czasu. Będąc w trudnych stanach emocjonalnych, możemy wpadać w bezczas lub we wrażenie, że czas nie chce ruszyć naprzód. Zaburzenia poczucia czasu mogą się odnosić do wczesnych stanów naszego umysłu. Na początku jesteśmy zanurzeni w chaotycznym bezkresie. Jest potrzebne wtedy porządkowanie. Psychoanalitycy dobrze znają wysiłek, jakiego musi dokonać nasze ego w celu integracji swojej (urozmaiconej nieraz) historii.

Wyjątkowo poruszające nas wydarzenia sprawiają, że daty mogą mocno wyryć się nam w pamięci. Przypuszczam, że każdy z nas pamięta, gdzie się znajdował i co robił, gdy zarejestrował wybuch pandemii Covid 19. Gdzie splotły się dla nas drogi historii ludzkości z naszą historią osobistą.

Bardziej gruntowne odrestaurowanie prywatnej historii jest zadaniem podejmowanym w trakcie własnej terapii. Następuje umiejscawianie siebie w czasie i swoich wydarzeń. Niektórzy cierpią na znaczne zagubienie. Jak we wczesnym etapie życia: panuje tam bezczas, bezkres. Dla bardzo małego dziecka nie ma znaczenia, że mam zniknęła na pół godziny – ona zniknęła dla niego wtedy na zawsze. Nieświadomość nie zna czasu. Sprawy z przeszłości odzywają nam się obecnie, na ile często? Sami nie jesteśmy w stanie tego pojąć, przypuszczalnie wciąż i wciąż od nowa.

Czas może być uznany za wroga, bo jego kres dla indywidualnej historii każdego z nas wyznacza śmierć. A tej boimy się najbardziej. Niektórzy podejmują próby odwrócenia czy zatrzymania czasu, pojawiają się tu atrakcje wpisane w popularnie określany kryzys wieku średniego. Czasem im więcej nakręcanych imprez czy sportów ekstremalnych, tym bardziej narasta poczucie ucieczki od tematu przemijania i tym większa się tworzy opresja emocjonalna. Różne wydarzenia cykliczne takie jak np. początek roku akademickiego czy rocznice, szczególnie te okrągłe przywołują nas do myślenia o upływie czasu. Czas i jego istnienie zebrane pod postacią kalendarza porządkuje nas. Możemy wtedy zadbać o rytm dnia, tygodnia czy miesiąca. Dopiero z dopuszczania do siebie istnienia czasu, może wypłynąć ład, porządek i harmonia. A z kolei orientując się, jakie odczucia wzbudza w nas czas, możemy mieć swój czas bardziej na własność i robić z niego najlepszy dla nas użytek.

 

~ Artykuł ukazał się w październikowym wydaniu newslettera „Psycho-Pudełko”. Aby być na bieżąco, zachęcamy do zapisu – kilkając w ten link!